Nie za zimno, nie za gorąco – płyny do chłodnicy.

Od czasu pierwszych silników spalinowych, głowy konstruktorów zaczął nękać problem chłodzenia tego typu napędu. Pracujący silnik to w telegraficznym skrócie mechanizm, który działanie zawdzięcza nieustającym wybuchom mieszanki paliwa i powietrza. Zarówno wewnętrzne spalanie, jak i tarcie poszczególnych ruchomych elementów powoduje, że silniki nagrzewają się do bardzo wysokich temperatur.

Stare konstrukcje (np. słynny VW Garbus) miały silniki chłodzone powietrzem. Jednak biorąc pod uwagę nasilenie ruchu w miastach i wysokie moce generowane z małych silników nowoczesnych aut, takie rozwiązanie nie zdałoby teraz egzaminu. Silniki są po prostu zbyt „wyżyłowane”, by starczało im chłodzenie powietrzem.

Dlatego każdy nowoczesny samochód wyposażony jest obecnie w układ chłodzenia cieczą. To zamknięty układ, którego zadaniem nie jest (jakby wskazywała nazwa) tylko chłodzenie silnika, lecz również utrzymywanie jego optymalnej temperatury. Zarówno za wysoka, jak i za niska temperatura jednostki napędowej jest szkodliwa – wystarczy przypomnieć sobie jak szorstko i ciężko pracuje silnik w mroźny, zimowy poranek. Dlatego za optymalną temperaturę pracy silnika uznaje się ok. 90-95°c.

Układ chłodzenia składa się z kilku kluczowych elementów, jednak najbardziej znana i kojarzona z nim jest chłodnica. Jej zadanie to odprowadzanie ciepła. Znajduje się przeważnie za przednim zderzakiem, dzięki czemu podczas jazdy pęd powietrza ułatwia jej to zadanie. Dodatkowo wspierana jest wentylatorem, gdy temperatura silnika jest zbyt wysoka. Płyn to kolejny „popularny” element układu. Jest specjalnie opracowany tak, by wytrzymywał różnorakie, ekstremalne warunki – od bardzo wysokich temperatur (nawet do 120-130°c) do niskich (przeważnie ok -35/37°c).

Ponadto rolą płynu jest również zabezpieczenie przed korozją elementów silnika i układu chłodzenia. Zabezpieczenie przed zamarzaniem i wrzeniem, oraz ochrona układu przed wtrąceniami osadów i zjawiskiem kawitacji (gwałtowna zmiana cieczy w gaz). Łatwo domyśleć się, że zwykła woda nie poradziłaby sobie z chłodzeniem silnika, chociażby z powodu zamarzania i wytrącania się kamienia.

Jednak płyny chłodnicze i tak składają  w 50 proc. z wody. Druga połowę stanowi w głównej mierze najczęściej glikol etylenowy lub propylenowy oraz specjalne dodatki ochronne. Starsze typy płynów można było rozróżnić na postawie koloru, teraz jednak czasach uniwersalizacji , większość płynów bazuje na glikolu etylenowego.

Oprócz gotowych produktów możemy kupić jeszcze koncentraty płynów, które zgodnie z własną instrukcją, należy rozcieńczyć z wodą w odpowiedniej proporcji. Koncentraty zajmują mniej miejsca i często są tańsze w zakupie.

Jednym ze światowych liderów produkcji płynów jest Prestone. Amerykańska marka wpadła na koncepcję stworzenia specjalnego płynu odpornego na zróżnicowane warunki atmosferyczne już w latach 30. XX wieku. Jednak po kilkudziesięciu latach doświadczeń, testów i prób w roku 2004 Prestone jako pierwszy przedstawił w pełni uniwersalny płyn do wszystkich chłodnic. Bez względu na markę, rodzaj czy model pojazdu. Tą drogą zaczęły również iść inne firmy, które również proponują klientom płyny „uniwersalne” – np. Plak Autorad.

Zasada „All makes, all models” to krok naprzeciw kierowcom, którzy nie mają obowiązku pamiętać, jaki płyn używany był do tej pory. Jeżeli tylko poprzedni był na bazie alkoholu etylenowego, Prestone czy Plak może być z  łatwością z nim zmieszany.

Płyn Prestone’a oraz np. Plaka należą do najnowszej generacji płynów, które cechują się długimi interwałami wymian. W przeciwności do płynów starej daty, które należało wymieniać co ok. 2 lata, płyny te mogą utrzymywać wysokie parametry przez nawet 5 lub, lub 250 000 kilometrów.

Mimo iż nowoczesne płyny nie wymagają od nas wzmożonej uwagi i obsługi, kontrolujmy temperaturę silnika czy poziom płynu w zbiorniczku. Najczęściej problemy z płynami występują właśnie w ich granicznych temperaturach – czyli podczas wielkich mrozów lub wzmożonych upałów.

Jako że płyny takie jak Prestone nie podlegają przeterminowaniu, warto jest wozić w bagażniku zapas, niezbędny na dolewkę. Nikomu nie życzymy by się kiedyś przydał, ale jak wiadomo lepiej być przygotowanym na każdą ewentualność.